
Poniżej artykuł zamieszczony w
„Oberschlesien im Bild – 1932 Nr 38“


Ogromnie rozerwana jest bryła ziemi w
Przezchlebiu
/ Piach i woda
„Lido” zagłębia
przemysłowego
. .
.
Technika i Romantyka
…………………………………………………………………..............................………….
{ Lido = wynurzony z morza piaszczysty wał przybrzeżny ( zamykający
zatokę ) = mierzeja }
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

{ ciąg dalszy z podstrony
- 1932 - Piach }
Poniżej próbujemy oddać sens tego archiwalnego tekstu
– w 2 części dot. wody :
---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nieużyteczne gniazda gliny pozostają sterczące, tworzą góry
stołowe -
trochę jak Góry Kolorado ( stąd pochodzi nazwa
naszego Archipelagu wysp – Kolorado )
– często jak szczyty gór alpejskich łudząco
podobne.
W ogromnych stawach kopalni piasku na Przezchlebiu
zbierają się wody
gruntowe i opadowe ( z deszczu )
– więc zbliżyliśmy się do tematu
„mokrego” ( czyli wody )
Rozjaśnione fale ( nurty wody ) zachęcają do kąpieli
i w soboty można zobaczyć niezliczone chmary
ludzi - na Przezchlebie - do
górnośląskiego „Lido” -
ściągające tłumnie.

[ Okoklice Aprelijo - od strony PKP ]
Pieszo i na rowerach, na motorach i „pod
parą” ( pociągami ), motorami na owies
( końmi – bryczkami ) i ręcznie pchane
dryndy ( chyba wózki z dziećmi ) - ciągną setkami
- z zadymionego zagłębia przemysłowego -
do tego pięknego kawałka ziemi.
Otaczające brzozy ( na brzegach ) ze swoją soczystą
zielenią i jasną bielą ( kory )
- o tak idealnym plażowaniu - nawet trudno sobie wyobrazić. .
. . wymarzyć.

Na czystym piachu można się opalać, w cieniu
drzew, przed prażącymi promieniami
słońca schronić się - lub błogo
wygrzewać się w słońcu, i w wodzie - w pokrzepiającej
kąpieli orzeźwić się.
Przez młodszych i najmłodszych są płytkie wody (
zatoki ) mile widziane, tam
ćwiczący pływanie - tłoczą się na płyciznach.
Niektórzy niestrudzeni ( niezłomni,
twardzi ), nawet już w sobotę po południu
nadciągają - nocują tam: weekend pod
namiotem albo w samodzielnie zbudowanym
szałasie, niektóre z nich są dziełami
sztuki ( budowlanej ) , że mają przypięte kartki
z napisem:
„Prosimy nie niszczyć !” -
oczywiście są przez zwiedzających respektowane.

[ Czy to nie są
góry Stołowe - chyba widok na
Berg ]
Niebezpieczne są ziemianki, w luźnym piasku
wygrzebane, pociągają za sobą
niebezpieczeństwo zawalenia się - mogą być powodem ciężkich
tarapatów.
W niektórych przypadkach często nędznej
podłej śmierci przez uduszenie - powodem.
Kto z całą rodzinką ( i z całym dobytkiem )
przywędruje, gotuje w cieniu brzóz,
lub w cieniu gór piasku ( urwisk ).
Bez piłki nie obejdzie
się
[ trawnik
od strony drogi do osiedla - dalej
Berg nad Stawem Górnym ]

Następnego ranka zwiastują - dokoła
leżące strzępy papieru i pudła ( tekturowe ),
puste puszki po konserwach i połamane gałązki
brzóz, rozbite butelki i kubki, -
pięknie,
w pewien sposób, że świat idealny jest
wszędzie:
„gdzie człowiek nie dojdzie ze swoją żarłocznością
i bezmyślnością”.
{ do dzisiaj tak jest w dzikich miejscach
- na Czechowicach – niestety ! }

[ Góra
podobna do - Colorado - dno Stawu Wielkiego ?
]
W ciszy następnego poranka przemykają znowu kozy
pomiędzy krzakami, owce
szukają swego marnego pożywienia i kroczy tu i
ówdzie krowa - po wyschniętej
połaci traw.

Miłośnik natury – nie obejmuje już spojrzeniem -
zwyczajnie porozrzucanych
resztek, przez członków swojego gatunku.
Zwraca swoje oczy na niebieskie niebo, na
różnorodne odcienie kolorów
gór piachu,
gliny i urwisk, ponad błyszczącymi falami
( bryzą ) i słucha uważnie rozbrzmiewającej
pieśni poranka brzóz ( lekko szumiących
liści ) i nasłuchuje :
Odległych ( pojedynczych )
krzyków ptaków wodnych.
I . . . pozostawia ( za sobą ) dymiące
kominy, zakurzone drogi, gwarne knajpy . . .
hałas wzburzonego czasu -
daleko za sobą - daleko . . . – daleko.

[
Inga - jej brat i kuzyn - na plaży Stawu
Górnego - blisko Bergu 1939 r .
]
( powyżej na skarpie - trawa na
której chętnie grano w piłkę )