1979  -  Jacek   -  ostatnie pływanie po Jeziorze  -  widać -  zniwelowane  plaże  Afryki  - aż do zwałowiska  Elektrowni
Woda była jeszcze czysta - ale - całą Afrykę - rozgarnęli spychaczami  - pod nowe - wysokie - olbrzymie - zwałowiska - popiołów  
-  te nasze ostanie próby pływania - wśród - coraz częściej pojawiających się - zawiesin popiołów  - były  -" Pożegnaniem Afryki"

 

Jacek - to po prostu "dzikus" - ciągnie go Natura w teren - biega - pływa - lata -kocha góry i wodę - jest dzieckiem Natury

Na Bezchlebie jeździł od pocz. lat 60-tych - pływał -nurkował -mieszkał na wyspach  -kochał Bagry -biegał tam przez las Czekanowski
Już w 75 r. skonstruował samodzielnie Lotnię ( po rurki duralowe - to jechał na rowerze do Andrychowa ) -wtedy były początki latania

1976 - Jacek próbuje swoich lotów - na okolicznych nasypach w Bezchlebiu  i  na Hałdzie w Mikulczycach


Później  - jak się trochę  - " poobijał o grunt "  -  to dał sobie spokój   -  i  przerobił  lotnię  -  na   kataraman

 

Kolorado    -  Jacek  -  spogląda  - na  ulubioną  Średnią Wyspę  - na której,  często  mieszkał  - tygodniami
- po lewej - była Wielka Wyspa Kolorado  - a po prawej  - olbrzymia wysoka skarpa - cypel - ze wspaniałym widokiem na Bagry

Okolica ta - do samego końca była niezwykle urokliwa  i  spokojna  - niektórzy żyli tam jak w Raju - bo koledzy dowozili prowiant
Tu wszędzie była woda pitna - wędkarze mieli swoje miejsca w szuwarach  - wpław przeprawialiśmy się na wyspę 
Pontony  były ze zwykłej ( dużej ) - dętki  - której dno - przeplatane było gałęziami - przewoziliśmy wszystko - nawet rowery. 

1979  - Jacek  -  w  posępnej zadumie  nad  -  nadciągającą  zagładą  tego  wspaniałego  uroczyska   - " Raju Utraconego "
...